• Co myślę o oczyszczaniu organizmu z Błonnikiem Primwitalnym? MOJA OPINIA




    Hej!

    W poprzednim poście pisałam wam o Błonniku Primwitalnym, pamiętacie?

    Dziś mija prawie miesiąc jak go stosuję i mogę już powiedzieć, że mam na ten temat wyrobione zdanie! :)

    O błonniku i jego działaniu na organizm pisałam już niejednokrotnie, dla przypomnienia link TUTAJ. A teraz poznajcie moje zdanie po zastosowaniu tego konkretnego błonnika :)  

    Błonnim Primwitalny piłam dwa razy dziennie przez prawie miesiąc. Rano zaraz po wstaniu i wieczorem tuz przed pójściem do łózka.

    Po co?

    Dzięki błonnikowi primwitalnemu miałam nadzieję na:

    - oczyszczenie organizmu z toksyn
    - poprawienie przemiany materii
    - oczyszczenie wątroby
    - poprawienie perystaltyki jelit
    - uregulowanie poziomu cholesterolu



    Czy udało mi się osiągnąć w.w. cele?

    Myślę, że nie. JESZCZE NIE :)

    Z moich doświadczeń wynika, że miesiąc to za krótko, by zauważyć jakieś radykalne zmiany w organizmie. 

    W swoim życiu oczyszczałam się już niejednokrotnie. Wiele różnych błonników piłam. Zwykle kupowałam takie błonniki w Biedronce, w Leclercu albo w zwykłym sklepie zielarskim. Ceny były różne... tym razem jednak skusiłam się na wypróbowanie zupełnie innego błonnika, bo PRIMWITALNEGO. 

    Błonnik Primwitalny to zupełnie inny produkt niż te pozostałe błonniki łatwo dostępne w sklepach, chociaż wygląda bardzo podobnie. Przekonałam się o tym pijąc go przez prawie miesiąc.

    Czym się różni błonnik primwitalny od pozostałych błonników?


    PO PIERWSZE - nie kupisz go w zwykłym sklepie. Błonnik ten można kupić tylko na stronie internetowej z tego co się orientuję, LINK TUTAJ.

    PO DRUGIE - ten produkt od pozostałych zdecydowanie różni się ceną. Ta cena może niektórych odstraszać... mnie wręcz przeciwnie.

    Cena błonnika witalnego w sklepie - raz udało mi się kupić 1 kg za 35 zł
    Cena błonnika primwitalnego - 127 zł za 360 g

    Pomyślicie pewnie, że zgłupiałam żeby tak przepłacać?

    Mój mąż też mi tak powiedział. Wtedy "poczęstowałam" go raz moim błonnikiem primwitalnym. Po wypiciu tej jednej szklanki nie chciał już pić tego błonnika z Biedronki. Niestety, za karę nie pozwoliłam mu zbliżyć się na choćby wyciągniecie ręki do mojego błonnika i nie przekonywały mnie żadne teksty typu:

    "Ale kochanie tamten mi włazi w zęby!"
    "Kotku, po tym tanim mam gazy.."

    NIC MNIE TO NIE OBCHODZI!
    KUP SE SWÓJ! ;)

    Mój mąż jest jednym z tych skąpych, co to wolą kupować taniej kosztem jakości. Ja od dawna już patrzę na cenę w pierwszej kolejności i jeżeli wiem, że coś jest podejrzanie tanie, to nigdy się już nie skuszę na ponowne kupno.

    Nauczyła mnie tego moja ciężka męka, po kupnie ekspresu do kawy. Nie wiem czy wam o tym już pisałam czy nie...

    Kiedyś wymarzyłam sobie ekspres do kawy. Poszliśmy więc do sklepu z mężem i kupiliśmy. Oczywiście nie najtańszy, ale też nic ze znanych marek, taki tam zwykły ekspres ciśnieniowy do kawy NO NAME. Po pierwsze kawa wcale nie była z niego smaczna, ale to już szczegół. Po drugie zepsuł mi się po zrobieniu kilkunastu kaw (w przeciągu 2 tygodni). Po trzecie - nigdy nie zrobił dwóch kaw pod rząd, bo zaraz strasznie się nagrzewał... Aaaa, szkoda gadać.
    Po 2 tygodniach od zakupu poszedł do reklamacji. Tam spędził kolejne dwa tygodnie, po czym dostaliśmy nowy ekspres, bo okazało się, że nie opłaca się go naprawiać. ŚWIETNIE!
    Po tym jak obrzydliwie smakowała kawa z tego dziadostwa wcale nie chciało mi się z niego korzystać. Przestałam pić tak często kawę... Niby powinnam być zadowolona, ponoć kawa wcale nie jest taka dobra dla naszego organizmu... a jednak... przyszły do mnie którego dnia przyjaciółki - dwie. Chciałam zaszpanować zrobić kawę z ekspresu, ale wiedziałam, że jest niedobra więc zrobiłam zwykłą, przelałam fusy przez gazę, ale żeby nie wzbudzać podejrzeń pomyślałam, że spienię mleczko... i... EKSPRES OCZYWIŚCIE ZEPSUŁ SIĘ PONOWNIE! SZLAG! Nie dość, że najadłam się wstydu przed koleżankami to znowu musiałam zawozić tego dziada do reklamacji. Zażądałam zwrotu kasy... to nie było takie proste, musiałam wypełnić tony papierów, oszarpać się ze sprzedawcą... mam pisać dalej...?

    Ta historia nauczyła mnie jednego NIGDY WIĘCEJ NO NEJMÓW!

    Tą zasadę wyznaję od tamtej pory i tą zasadę można też uznać za obowiązującą dla błonnika.

    Jeśli chcesz się zatem oczyścić rób to mądrze i nie pchaj w siebie byle czego. Nie popełniaj tych błędów co ja.

    PO TRZECIE - błonnik primwitalny jest CZYSTY! W odróżnieniu od tego z Biedry czy tam z innego marketu nie zawiera w sobie żadnych tam syfów czy domieszek cholera wie czego. Może i wygląda tak samo, ale uwierzcie mi - nie smakuje tak samo! W tych tańszych błonnikach na dnie szklanki zawsze gromadził mi się jakiś dziwny osad, między zębami pałętał mi się jakby piasek...
    gdy nie znałam jeszcze błonnika primwitalnego, myślałam, że tak ma być.

    Ale kiedy dowiedziałam się, że ten osad wcale nie sprzyja oczyszczaniu, pomyślałam, że to nie ma sensu. To w takim razie po co ja się oczyszczam i łykam jakieś nasiona skoro w nich tyle syfu!? Czy ja sobie nie szkodzę? Oczyszczam wątrobę kosztem nerek?



    Nie wiem, być może się mylę, może panikuję ale ... od dziś nie będę już ani pić ani polecać nikomu tego taniego błonnika witalnego.

    Nie chciałabym was więcej zanudzać moimi przemyśleniami. Nie chcę tołkować tego tematu w kółko, więc odsyłam TYLKO WYBRANYCH, tych których temat interesuje na tą stronę --> KLIK.

    Poczytacie tam sobie więcej na temat błonnika primwitalnego :)

    Czy ktoś z Was stosował już może błonnik primwitalny dłużej niż miesiąc?

    Ciekawa jestem co się dzieje z organizmem po 3 miesięcznej kuracji.

    Wiem, że po 3 miesiącach regularnego stosowania mamy szansę pozbyć się wieloletnich złogów nagromadzonych w naszych jelitach.

    Piszcie!
    Jestem ciekawa co mnie czeka ;)

3 komentarze:

  1. Tips&Tricks pisze...

    Piłam kiedyś przez miesiąc błonnik witalny. Nie wiedziałam że to trzeba aż trzy miesiące pić. Chyba musze wrócić do tego nawyku. Świetny artykuł!
    Zapraszam do mnie:
    http://ekstrarady.blogspot.com/

  2. Monika D. pisze...

    Tez go testuję, podzielę się swoją opinią jak go całkiem wykończę, pozdrawiam!

  3. Super! W takim razie czekam na Twoją opinię z niecierpliwością :)

Prześlij komentarz