• Recenzja tonizujacej maski do twarzy Babci Agafii

    Ostatnio pisałam o tym, że testuję na mężu balsam z jadem pszczelim na reumatyzm. Dziś jeszcze za wcześnie na recenzje, chociaż pewne przemyślenia już mam.
    Oprócz balsamu zamówiłam w sklepie Naturica jeszcze kilka innych kosmetyków o których będę wam w najbliższych postach pisać. Dziś pod lupę idzie Daurska Maska do twarzy Babci Agafii.

    Dlaczego zdecydowałam się na takie testowanie? Powód jest w sumie bardzo prosty - wiem, że mam wielu czytelników, którzy mi ufają i szukają na moim blogu nowości ze świata roślin, ziół, więc muszę być na czasie :)

    Kosmetyki Babci Agafii są ostatnio prawdziwym hitem wśród blogerek i czytelniczek blogów. Czemu zawdzięczają swoją ogromną popularność?

    Postanowiłam, że sprawdzę to na przykładzie Daurskiej Maski Tonizujacej.



    Po pierwsze: Bardzo podoba mi się cena.

    Do tej pory kupowałam różne maseczki w Rossmanie. Okazuje się, że tamte saszetki są drogie, bo jeśli mam płacić 3-5 zł, za maseczkę, która jest na jeden raz, to wolę kupić taką, która posłuży mi dłużej.

    Maseczkę daurską użyłam 3 razy i wydaje się, że nic jej nie ubyło, a więc jest wydajna - to kolejny plus, ale o tym później. 

    Po drugie: Bardzo przemyślane opakowanie.


    Opakowanie na piątkę z plusem! Dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł?! Saszetka z zamykanym koreczkiem? No czad! Wybaczcie, że aż tak się tym podniecam, ale jak sobie pomyślę, że nie muszę się już martwić o to że maseczka się utleni, wyleje albo wyschnie to sama mi się micha cieszy! :)

    Po trzecie: Skład.

    Specjalnie dla was wzięłam pod lupę każdy ze składników maseczki. Noo, muszę przyznać, że dawno nie wiedziałam tak dobrego połączenia naturalnych składników. W składzie większość z nich stanowią wyciągi z ziół. Maseczka ma tylko 4 konserwanty i to takie, które są bezpieczne dla wrażliwej skóry. Niestety konserwanty muszą znajdować się w kosmetykach, w przeciwnym razie straciłyby ważność pewnie już na etapie pakowania ;)

    Aqua - woda
    Caprylic/Capric Triglyceride - mieszanka kwasów tłuszczowych
    Butyrospermum Parkii - masło shea
    Cetearyl Alcohol - emolient 
    Glycerin - Gliceryna
    Organic Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract - organiczny ekstrakt z rumianku pospolitego,
    Kaolin - glinka porcelanowa,
    Lilium Davuricum Flower Extract -ekstrakt daurskiej lilii,
    Organic Citraria Nivalis Extract -organiczny ekstrakt cladonii śnieżnej,
    Borago Officinalis Juice - sok ogórecznika,
    Xanthan Gum - konserwant,
    Sodium Cetearyl Sulfate - surfaktant,
    Carbomer Parfum - substancja zapachowa,
    Benzyl Alcohol - konserwant,
    Benzoic Acid - konserwant,
    Sorbic Acid - konserwant,
    Citric Acid - kwas cytrynowy,
    Po czwarte: Moje odczucia na testowaniu.

    Mam skórę wrażliwą, skłonną do podrażnień, naczyniową, alergiczną, no generalnie mówiąc, mam przesrane jeśli chodzi o cerę. Wszystko mnie uczula, byle czego dotknę już mam wypryski, a jeszcze jakby tego było mało choćbym nakładała na twarz 2 kilo kremów i olejków, choćbym piła wodę wiadrami i tak moja cera zawsze będzie niedożywiona i przesuszona.
    No, troszkę obawiałam się jak zadziała na mnie ta maseczka. Mimo tego, że sprawdziłam dokładnie jej skład, to w moim przypadku uczulenie pojawiłoby się już w momencie nakładania maski na twarz i pozostawiłoby ślad przynajmniej na kilka dni w postaci czerwonych plam i wyprysków alergicznych.

    O dziwo tak się nie stało!

    Nałożyłam cienką warstwę maseczki na buzię i od razu poczułam się tak przyjemnie, że dowaliłam jej tak konkretnie, że prawie nie było widać skóry spod warstwy kosmetyku. Oczywiście zrobiłam to świadomie, z premedytacją, w ten sposób sprawdzamy jak kosmetyk wnika w naszą skórę, czy skóra dużo "pije" maski, czy tworzy się na niej skorupa.

    W tym przypadku po 10 minutach na twarzy wchłonęła się niemal cała maska. Zrobiłam zdjęcie na pierwszym etapie "picia", ale nie wiem czy coś widać. Słaby ze mnie fotograf ;)


    Na razie stosowałam maskę raptem kilka razy, po miesiącu stosowania dam wam znać czy poprawił się stan mojej skóry.
    Na dzień dzisiejszy powiem- jak dla mnie super!

    Bardzo przyjemne uczucia po nałożeniu. Maska nie spływa z twarzy, pięknie pachnie, a po 10 minutach, gdy ją zmyjemy skóra jest widocznie odżywiona i nawilżona.

    Jeśli jeszcze zobaczę, że po dłuższym czasie stosowania ta maska będzie w stanie zatrzymać to nawilżenie w mojej skórze na dłużej... to chyba wykupię całe zapasy ze sklepu internetowego! ;)

    No dobra to moje zdanie już znacie. Maskę możecie zamówić TUTAJ, i tam też przeczytacie więcej na jej temat.

    Jeśli macie jakieś doświadczenia z Daurską Maską Babci Agafii - piszcie!

    Jeśli stosowałyście inne maski z tej serii też piszcie, ciekawa jestem waszych opinii :)

3 komentarze:

  1. Ana Mi pisze...

    Mam z tej serii wersję odświeżającą i jestem bardzo zadowolona !
    Cenie te produkty za skład, działanie i cenę.
    Pozdrawiam :)

  2. Maniurka pisze...

    Kiedyś miałam tą maseczkę i pamiętam, że byłam zadowolona. Dzięki za przypomnienie, znowu muszę ją kupić :)

  3. scarlet23 pisze...

    nie miałam jej jeszcze

Prześlij komentarz